Jak mówiłam lubię tą serię, ale nie uważam ją za najlepszą serię dla młodzieży. W sumie większość tych "super" młodzieżówek uważam za takie neutralne, ale przyjemne, gdy chcę się zrelaksować.
Rick wniósł powiew świeżości do serii młodzieżowych już kilka lat temu. Seria o dzieciach bogów i ludzi zyskała mnóstwo fanów. W tym po części podbiła moje malutkie serduszko.Ale jak to mówią "Co za dużo, to niezdrowo". Skończyła się seria o bogach greckich i rzymskich. Było też prawdopodobnie o bogach egipskich. Jednak nagle pojawiło się TO.
Mowa tutaj o książce "Magnus Chase i Bogowie Asgardu: Miecz Lata". Wypożyczyłam ją ostatnio z ciekawości, jednak tak jak mogłam się spodziewać, nie było to nic nowego.
Książka skupia się na młodym chłopaku o wdzięcznym imieniu Magnus (Każdemu teraz przychodzą na myśl Dary Anioła, hehe.), który jest bezdomnym. Kilka lat wcześniej jego matka zmarła w tajemniczym wypadku. Główny bohater twierdzi, że zabiły ją wilki.
I co się okazuje po tych kilku latach spędzonych na ulicy? Szuka go wujek. Niestety, Magnus próbując mu umknąć wpada prosto w jego sidła. Krewny wyjawia mu intrygujący sekret: Chłopak jest synem nordyckiego boga. Wszystkie mity okazują się prawdą, a bogowie Asgardu szykują się na wojnę.
Magnus, by zapobiec Ragnarokowi musi przeszukać Dziewięć Światów i znaleźć broń zaginioną od tysięcy lat.
Chłopak musi podjąć decyzję: Albo własne bezpieczeństwo, albo bezpieczeństwo innych i umiera.
Każdy także wychwalał tą książkę. Tymczasem ja po prostu się przy niej nudziłam niesamowicie. Autor próbował pokazać na siłę, że Magnus NIE JEST Percym.
Nie wyszło to dobrze. Postacie według mnie były denne. Mało którego bohatera polubiłam. Powtórzył się motyw z półbogami (Tam nawet pojawia się postać z Percego!), co robi się już nudne. No bo ile można czytać prawie o tym samym?
Magnus jest odpowiednikiem Percego, można powiedzieć. Żył sobie w spokoju, jednak nie w super szczęściu i nagle dowiaduje się, że jest półbogiem. [LEKKI SPOJLER] Jego przyjaciele także okazują się mieć związek z tym światem nordyckich mitów. Sam miała być odpowiednikiem Annabeth, która [ZNOWU SPOJLER
Ze strony graficznej jest lepiej. Okładki są wprost cudowne. Oddają klimat książki.
Podsumowując: To nie było dla mnie jakieś "WOW". Było po prostu trochę nudnawo i oceniam to średnio.
Moja ocena: 5,5/ 10.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz