No więc, dawno mnie tu nie było.
Ale powróciłam! (Ach, co za niespodzianka)
W moim życiu wydarzyło się naprawdę dużo.
Chcę już wstawiać posty i recenzje regularnie, więc serdecznie zapraszam!
WZDYCHAJĄCA KSIĄŻKI
Zgubiłeś się wśród tych wszystkich blogów? Zostań tu, ja z chęciom Cię przyjmę. :) Każdy jest tu mile widziany!
sobota, 21 października 2017
piątek, 14 kwietnia 2017
RECENZJA KSIĄŻKI "ZŁODZIEJKA KSIĄŻEK"
Witam!
Dawno mnie tu nie było, ale powracam z nową recenzją!
Dzisiaj opiszę Wam książkę "Złodziejka Książek" Markusa Zusaka.
Historia zaczyna się, gdy główna bohaterka ma około 9 lat. Jej brat ginie, a ona podczas jego pogrzebu kradnie swoją pierwszą książkę. Potem trafia do dosyć małego niemieckiego miasteczka, do nowej rodziny. I w skrócie tak zaczyna się piękna historia "Złodziejki Książek".
Książka jest po prostu piękna.
Ma króciutkie rozdziały, a ja takie uwielbiam. Lubię, gdy jest dużo rozdziałów, ale takich na dwie, trzy strony. Mam wtedy większą satysfakcję z czytanej książki.
Historia Liesel urzekła mnie. Była bardzo realistyczna i jednocześnie wzruszając oraz smutna. Książka przedstawia realia drugiej wojny światowej.
Dodatkowo narrator- śmierć. To też dodaje uroku książce, gdy mamy określonego narratora, ale nie jest to narrator wszechwiedzący. Na końcowych rozdziałach wręcz się poryczałam ze smutku. Łatwo można się zżyć z bohaterami.
Główna bohaterka nie jest bardzo denerwująca. Owszem, czasami zachowywała się niestosownie, ale trzeba spojrzeć jeszcze na czasy, w jakich się wychowywała i co przeżyła. Bo naprawdę, już gdy była małą dziewczynką wiele w jej życiu się wydarzyło. Cieszę się, że autor to sensownie zakończył. Nie było takiej niepewności, co się dalej działo z Liesel. Było krótko, jasno i na temat. Bez zbędnego opisywania.
Dzieło polecam raczej starszym czytelnikom, ponieważ prawdopodobnie to oni więcej zrozumieją z tej książki, niż młodzież z podstawówki. Do następnego razu!
Dawno mnie tu nie było, ale powracam z nową recenzją!
Dzisiaj opiszę Wam książkę "Złodziejka Książek" Markusa Zusaka.
Historia zaczyna się, gdy główna bohaterka ma około 9 lat. Jej brat ginie, a ona podczas jego pogrzebu kradnie swoją pierwszą książkę. Potem trafia do dosyć małego niemieckiego miasteczka, do nowej rodziny. I w skrócie tak zaczyna się piękna historia "Złodziejki Książek".
Książka jest po prostu piękna.
Ma króciutkie rozdziały, a ja takie uwielbiam. Lubię, gdy jest dużo rozdziałów, ale takich na dwie, trzy strony. Mam wtedy większą satysfakcję z czytanej książki.
Dodatkowo narrator- śmierć. To też dodaje uroku książce, gdy mamy określonego narratora, ale nie jest to narrator wszechwiedzący. Na końcowych rozdziałach wręcz się poryczałam ze smutku. Łatwo można się zżyć z bohaterami.
Główna bohaterka nie jest bardzo denerwująca. Owszem, czasami zachowywała się niestosownie, ale trzeba spojrzeć jeszcze na czasy, w jakich się wychowywała i co przeżyła. Bo naprawdę, już gdy była małą dziewczynką wiele w jej życiu się wydarzyło. Cieszę się, że autor to sensownie zakończył. Nie było takiej niepewności, co się dalej działo z Liesel. Było krótko, jasno i na temat. Bez zbędnego opisywania.
Dzieło polecam raczej starszym czytelnikom, ponieważ prawdopodobnie to oni więcej zrozumieją z tej książki, niż młodzież z podstawówki. Do następnego razu!
niedziela, 26 marca 2017
MARCOWY STOSIK: CZYLI NA CO TRACĘ PIENIĄDZE
Witam! Zapraszam Was dzisiaj do marcowego stosika! :D
Zapewne wielu z Was, Drodzy Czytelniczy, kupuje lub wypożycza dużo (lub trochę mniej) książek.
Dzisiaj ja pochwalę się tym, co udało mi się kupić/dostać w marcu.
Tak oto prezentuje się cały stosik:
Osobiście udało mi się przeczytać tylko pierwszy tom, który szczerze mówiąc nie zachęcał do dalszych części.
Oto moja recenzja: https://wdychajacaksiazki.blogspot.com/2017/03/recenzja-ksiazki-czarne-perykobieta-w.html
Następne książki już sama sobie kupiłam, za własne pieniążki. c:
Na wielu grupach o książkach ludzie trąbili o kieszonkowych wydaniach różnych, dosyć popularnych dzieł (typu: "Marsjanin", czy "Rywalki"), które można było kupić do pewnego momentu w "Biedronce".
Nie mogło mnie to ominąć. Szkoda tylko, że wydania są malutkie i kieszonkowe. Nie za bardzo za takimi przepadam, ze względu na niewygodne dosyć ich czytanie. Jednak zakupiłam je ze względu na to, iż po prostu od dawna się na nie czaiłam.
Mowa tutaj o "Moje serce należy do Ciebie", oraz "Ja, Diablica".
Tą pierwszą chciałam już kupić przy okazji walentynek, jednak nie udało mi się. Dlatego wylądowała w moich rączkach niedawno. Opis wydaje się ciekawy, jednak chyba wiem już po nim i po tytule, jak to się zakończy. Mam nadzieję jednak, że książka nie jest AŻ TAK przewidywalna.
"Ja, Diablica" miałam już okazję czytać dwa lata temu. Mimo wszystkich złych opinii lubię tą autorkę i jej dzieła. Podoba mi się jej styl.
Już od jakiegoś czasu chciałam ją mieć w swojej biblioteczce i wreszcie nadarzyła się okazja, dlatego skorzystałam.
Mam nadzieję, że takie wydania nie będą mi utrudniać czytania. Obie książeczki kosztowały prawie 10 złotych.
Teraz czas na trzy książki, które udało mi się kilka dni temu kupić w Empiku.
Chodzi o trzy ostatnie tomy z serii "Pegaz".
Seria jest bardziej przeznaczona dla tej trochę młodszej młodzieży, a przynajmniej tak mi się wydaje. Mimo iż starzeję się coraz bardziej, to książki te skradły jakoś moje serce.
Niedawno dosyć była premiera szóstej i jednocześnie ostatniej części.
Mało kto chyba, niestety, pamięta o tej serii. Mimo to polecam ją Wam. Niedługo może nawet postaram się napisać jej recenzję.
Chociaż nadal ubolewam nad tymi wydaniami. Według mnie te oryginalne są o niebo lepsze.
Kolejnymi dwiema pozycjami są dwie części z popularnej serii "Percy Jackson". Tak jak poprzednie książki, ona także nawiązuje do mitologi.
Nie lubię zaczynać serii, wiedząc, że nie mam (lub biblioteka nie posiada) wszystkich części. O wiele lepiej czyta mi się, gdy mam pod ręką kolejne tomy i bez większego problemu mogę po nie sięgnąć.
Tak samo jest z tą serią. Czytałam ją kiedyś, jednak pożyczałam części z biblioteki. Chciałam ją odnowić, więc od kilku miesięcy kupuję tomy.
Teraz mogę raczej spokojnie ją przeczytać, mimo brakujących jeszcze 4-5 tomów.
Kolejne mamy za pozycje "Z innej bajki". Dwie, które nie są seriami.
Najpierw "Ostatni Jednorożec". Ktoś o niej słyszał? Lub oglądał bajkę, która powstała na podstawie książki?

Bardzo trudno dostać tanio tą pozycję, ze względu na wycofanie ze sprzedaży przez wydawnictwo. Ja miałam to szczęście i udało mi się ją tanio kupić.
Pamiętam, jak byłam mała i oglądałam bajkę "Ostatni Jednorożec". Miała niesamowity baśniowy klimat i przepiękną muzykę.
Jeśli nie macie dostępu do książki, to zachęcam do obejrzenia tej bajki lub posłuchania soundracku.
Druga książka, która przywędrowała do mnie wczoraj, prosto z księgarni to "Kot Bob i ja". Byłam także wczoraj w bibliotece. Pani polecała mi tą książkę, jednak akurat pierwsza część była wypożyczona.
Zaraz po wizycie w bibliotece zaszłam do księgarni. I co widzę? Właśnie tą książkę, której nie było. Postanowiłam więc się w nią zaopatrzyć, mimo iż obiecałam sobie: "Zero książek do końca miesiąca". Teraz dzięki kupieniu jej (i jeszcze jednej pozycji) mój portfel płacze. Mimo to niedługo postanawiam się za nią zabrać.
Ostatnią już książką jest: "Anioł do wynajęcia". Także zakupiłam ją wczoraj. Moja mama bardzo lubi tą autorkę, więc to niespodzianka dla niej i jednocześnie dla mnie. Aktualnie ją czyta, jednak ja zabiorę się za nią raczej dopiero w zimie, by móc czuć ten klimat.
Mam nadzieję, że nie zawiodę się na tej popularnej autorce.
To już koniec mojego stosiku! Nie będę więcej przedłużać. Życzę miłego końca marca i do zobaczenia!
Zapewne wielu z Was, Drodzy Czytelniczy, kupuje lub wypożycza dużo (lub trochę mniej) książek.
Dzisiaj ja pochwalę się tym, co udało mi się kupić/dostać w marcu.
Tak oto prezentuje się cały stosik:
Zacznijmy od książek, które dostałam. Chodzi mi o trzy pierwsze części serii "Czarne Perły".
Dostałam je od mojej babci. Nie czyta ona za dużo książek, ale do tej kioskowej serii zachęciła ją reklama w telewizji. Zdziwiło mnie jej nagłe pozytywne nastawienie do książek. Wręcz rozpływała się nad ich cudownością.Osobiście udało mi się przeczytać tylko pierwszy tom, który szczerze mówiąc nie zachęcał do dalszych części.
Oto moja recenzja: https://wdychajacaksiazki.blogspot.com/2017/03/recenzja-ksiazki-czarne-perykobieta-w.html
Następne książki już sama sobie kupiłam, za własne pieniążki. c:
Na wielu grupach o książkach ludzie trąbili o kieszonkowych wydaniach różnych, dosyć popularnych dzieł (typu: "Marsjanin", czy "Rywalki"), które można było kupić do pewnego momentu w "Biedronce".
Nie mogło mnie to ominąć. Szkoda tylko, że wydania są malutkie i kieszonkowe. Nie za bardzo za takimi przepadam, ze względu na niewygodne dosyć ich czytanie. Jednak zakupiłam je ze względu na to, iż po prostu od dawna się na nie czaiłam.
Mowa tutaj o "Moje serce należy do Ciebie", oraz "Ja, Diablica".
Tą pierwszą chciałam już kupić przy okazji walentynek, jednak nie udało mi się. Dlatego wylądowała w moich rączkach niedawno. Opis wydaje się ciekawy, jednak chyba wiem już po nim i po tytule, jak to się zakończy. Mam nadzieję jednak, że książka nie jest AŻ TAK przewidywalna.
"Ja, Diablica" miałam już okazję czytać dwa lata temu. Mimo wszystkich złych opinii lubię tą autorkę i jej dzieła. Podoba mi się jej styl.
Już od jakiegoś czasu chciałam ją mieć w swojej biblioteczce i wreszcie nadarzyła się okazja, dlatego skorzystałam.
Mam nadzieję, że takie wydania nie będą mi utrudniać czytania. Obie książeczki kosztowały prawie 10 złotych.
Teraz czas na trzy książki, które udało mi się kilka dni temu kupić w Empiku.
Chodzi o trzy ostatnie tomy z serii "Pegaz".
Seria jest bardziej przeznaczona dla tej trochę młodszej młodzieży, a przynajmniej tak mi się wydaje. Mimo iż starzeję się coraz bardziej, to książki te skradły jakoś moje serce.
Niedawno dosyć była premiera szóstej i jednocześnie ostatniej części.
Mało kto chyba, niestety, pamięta o tej serii. Mimo to polecam ją Wam. Niedługo może nawet postaram się napisać jej recenzję.
Chociaż nadal ubolewam nad tymi wydaniami. Według mnie te oryginalne są o niebo lepsze.
Kolejnymi dwiema pozycjami są dwie części z popularnej serii "Percy Jackson". Tak jak poprzednie książki, ona także nawiązuje do mitologi.
Nie lubię zaczynać serii, wiedząc, że nie mam (lub biblioteka nie posiada) wszystkich części. O wiele lepiej czyta mi się, gdy mam pod ręką kolejne tomy i bez większego problemu mogę po nie sięgnąć.
Tak samo jest z tą serią. Czytałam ją kiedyś, jednak pożyczałam części z biblioteki. Chciałam ją odnowić, więc od kilku miesięcy kupuję tomy.
Teraz mogę raczej spokojnie ją przeczytać, mimo brakujących jeszcze 4-5 tomów.
Kolejne mamy za pozycje "Z innej bajki". Dwie, które nie są seriami.
Najpierw "Ostatni Jednorożec". Ktoś o niej słyszał? Lub oglądał bajkę, która powstała na podstawie książki?

Bardzo trudno dostać tanio tą pozycję, ze względu na wycofanie ze sprzedaży przez wydawnictwo. Ja miałam to szczęście i udało mi się ją tanio kupić.
Pamiętam, jak byłam mała i oglądałam bajkę "Ostatni Jednorożec". Miała niesamowity baśniowy klimat i przepiękną muzykę.
Jeśli nie macie dostępu do książki, to zachęcam do obejrzenia tej bajki lub posłuchania soundracku.
Druga książka, która przywędrowała do mnie wczoraj, prosto z księgarni to "Kot Bob i ja". Byłam także wczoraj w bibliotece. Pani polecała mi tą książkę, jednak akurat pierwsza część była wypożyczona.
Zaraz po wizycie w bibliotece zaszłam do księgarni. I co widzę? Właśnie tą książkę, której nie było. Postanowiłam więc się w nią zaopatrzyć, mimo iż obiecałam sobie: "Zero książek do końca miesiąca". Teraz dzięki kupieniu jej (i jeszcze jednej pozycji) mój portfel płacze. Mimo to niedługo postanawiam się za nią zabrać.
Ostatnią już książką jest: "Anioł do wynajęcia". Także zakupiłam ją wczoraj. Moja mama bardzo lubi tą autorkę, więc to niespodzianka dla niej i jednocześnie dla mnie. Aktualnie ją czyta, jednak ja zabiorę się za nią raczej dopiero w zimie, by móc czuć ten klimat.
Mam nadzieję, że nie zawiodę się na tej popularnej autorce.
To już koniec mojego stosiku! Nie będę więcej przedłużać. Życzę miłego końca marca i do zobaczenia!
poniedziałek, 20 marca 2017
RECENZJA KSIĄŻKI "CZARNE PERŁY:KOBIETA W CZERNI"
Pewnie nikt o tej książce nie słyszał, ze względu na to, że książki do kupienia w kioskach są mało reklamowane. Więc po co recenzja? Tak jakoś, by umilić sobie czas.No więc do rzeczy!
Stella ma osiemnaście lat i pochodzi z rodziny Douglas. Przez całe życie żyła w przekonaniu, iż jej matka nie żyje. Ojciec przenosił nastolatkę z jednego internatu do drugiego, przez co dziewczyna rzadko przebywała w domu. Niespodziewanie rodziciel ginie i córka przejmuje po nim zamek Ferrymore. Dziewczyna wraz z przyjazdem do swojego domu poznaje coraz więcej tajemnic zmarłej matki. Jednak okazuje się iż kobieta szesnaście lat wcześniej uciekła.
No to przechodzimy do recenzji, to jest fabuła w skrócie. Uprzedzam, że może być trochę spojlerów.
Zacznijmy od całego pomysłu na opowieść. Nie jest źle, ale ten motyw już chyba gdzieś mi się przeminął. Trzy pierwsze części dostałam od mojej babci, jej się podobało, więc zachęciła mnie do lektury. Jeśli przeczytała jakąś książkę z własnej woli, to znak, że coś się stało, że jakoś ją to zachwyciło. Jednak nie jestem tego samego zdania.
Główna bohaterka jest nijaka. ani dobra, ani zła. Tylko nielogicznie się zachowuje. Tak bez powodu, szczerze mówiąc, włamuje się do grobowca i otwiera trumnę matki, bo dowiedziała się o perłach? I jakim cudem nie odziedziczyła niczego po matce, która pochodziła z Indii? Tak zero? Tylko oczy?
Trochę to dla mnie nierealne, ale okay.
Dziewczyna widać, że jest łatwa. Znasz chłopaka godzinę, lub kilka? Masz prawo do całowania się z nim i nazywania swoją miłością!
Postacie odpowiadają różnym stereotypom. Jedna ma pełnić rolę "czarnego charakteru", inna pokrzywdzonego przez los dziecka.
Naprawdę. Książka dla odmóżdżenia, romansidło dla bardziej starych pań. Mimo to, w pewnym stopniu wciąga. :)
RECENZJA KSIĄŻKI "SYRENA"
Witam! Dzisiaj zajmiemy się recenzją książki "Syrena" Kiery Cass.
Opowieść, jak można wywnioskować, skupia się na syrenach. W 1921 roku ginie osiemnastoletnia dziewczyna, o imieniu Kahlen. Jednak dostaje od losu drugą szansę i zostaje wybrana przez Matkę Ocean na syrenę. Od tej pory musi być posłuszna jej rozkazom. Jej głos odbiera rozsądek i budzi chęć rzucenia się w morską toń. Akinli- to za to człowiek, w którym się zakochała. Jednak ich miłość, jest narażona na wiele niebezpieczeństw.
Powiem szczerze, bardzo fajnie przedstawiono tu syreny. Bardziej jako niebezpieczne i zdolne do zabijania istoty, niżeli słodkie i powabne dziewczęta. Owszem, są piękne, ale przede wszystkim ich celem jest mordowanie. Nie mają rybich ogonów i nie mieszkają pod wodą. Noszą powabne sukienki i mieszkają wśród ludzi.
To była ciekawa koncepcja ze strony autorki. Potem jednak jest mniej kolorowo. Według mnie autorka ma ciężki styl pisania. Strasznie męczyłam się nad czytaniem jej dzieła. Wszystko było dokładnie opisywane.
Sama książka była na początku ciekawa. Potem coraz bardziej wydawało mi się, że czytam "Małą Syrenkę", tylko bardziej nowoczesną. Jest prawie ten sam schemat.
Jeśli chcecie romansu, to trochę na niego poczekacie. Musi minąć trochę czasu, zanim się pojawi. Mówiąc "trochę", mam na myśli "Wiele". Jest to dosyć lekka książka na raz, która za wiele do życia nie wniesie. Polecam, gdy macie ochotę się odstresować. :D
Opowieść, jak można wywnioskować, skupia się na syrenach. W 1921 roku ginie osiemnastoletnia dziewczyna, o imieniu Kahlen. Jednak dostaje od losu drugą szansę i zostaje wybrana przez Matkę Ocean na syrenę. Od tej pory musi być posłuszna jej rozkazom. Jej głos odbiera rozsądek i budzi chęć rzucenia się w morską toń. Akinli- to za to człowiek, w którym się zakochała. Jednak ich miłość, jest narażona na wiele niebezpieczeństw.Powiem szczerze, bardzo fajnie przedstawiono tu syreny. Bardziej jako niebezpieczne i zdolne do zabijania istoty, niżeli słodkie i powabne dziewczęta. Owszem, są piękne, ale przede wszystkim ich celem jest mordowanie. Nie mają rybich ogonów i nie mieszkają pod wodą. Noszą powabne sukienki i mieszkają wśród ludzi.
To była ciekawa koncepcja ze strony autorki. Potem jednak jest mniej kolorowo. Według mnie autorka ma ciężki styl pisania. Strasznie męczyłam się nad czytaniem jej dzieła. Wszystko było dokładnie opisywane.
Sama książka była na początku ciekawa. Potem coraz bardziej wydawało mi się, że czytam "Małą Syrenkę", tylko bardziej nowoczesną. Jest prawie ten sam schemat.
Jeśli chcecie romansu, to trochę na niego poczekacie. Musi minąć trochę czasu, zanim się pojawi. Mówiąc "trochę", mam na myśli "Wiele". Jest to dosyć lekka książka na raz, która za wiele do życia nie wniesie. Polecam, gdy macie ochotę się odstresować. :D
środa, 15 marca 2017
NAJBARDZIEJ IRYTUJĄCE POSTACI LITERATURY MŁODZIEŻOWEJ
Witam Was!
Pewnie wiecie już po tytule, o czym będzie dzisiejszy post. :)
Jest wiele postaci dobrych postaci, świetnie wykreowanych i przy tym realistycznych. Jednak szczęście i radość nie trwają wiecznie.
W mojej karierze czytelniczej także nie było cały czas kolorowo. Dzisiaj przedstawię wam postacie, które najbardziej irytowały mnie w książkach młodzieżowych. Kolejność, w jakiej są przedstawione, jest przypadkowa.
1. Clary Fray z serii "Dary Anioła".
Mimo iż przeczytałam tylko dwie pierwsze części tej serii, to śmiało mogę stwierdzić, iż główna bohaterka jest okropna. Ta rudowłosa nastolatka zbyt często wykazywała się brakiem logiki w wypowiedziach i czynach. Robiła coś niebezpieczne, mając gdzieś skutki jakie pociąga za tym czynem. Cały czas inni musieli ją ratować, jednak ona uparcie trwała w przekonaniu, iż nadaje się na Nocnego Łowcę. I została nim, ot tak, po prostu. Owszem, pomysł na książkę był dobry, jednak Clary skutecznie zepsuła mi cieszenie się nią.
2. Julia z trylogii "Dotyk Julii".
I teraz większość fanów pewnie mnie zamorduje za to, co napisałam. Pomysł na książkę był dobry, jednak główna bohaterka także nie umilała mi czytania.
Gdy w pierwszej części była jeszcze całkiem znośna, to w drugiej już nie mogłam z nią wytrzymać. Ale wszystko po kolei.
W "Dotyku Julii" dziewczyna jest wyprana prawie z chęci do życia, uważa siebie za potwora, tak jak jej wmawiali. Dla mnie na początku była po prostu nijaka.
W "Sekrecie Julii" zaczęła się rozkręcać. Jedyne, co według mnie potrafiła robić, to jedynie płakać i płakać. Nic poza tym. Nie umiała wziąć się w garść, łamała zasady, co prawie zawsze kończyło się szlochem. Naprawdę mocno mnie to denerwowało. Nie przyjemnie się czyta opowieść, gdzie bohaterka nic nie umie zrobić.
Po przeczytaniu drugiej części, straciłam te chęci do tej serii i nie zamierzam sięgać po kolejny tom i nowelkę.
3. Harry Potter z serii "Harry Potter".
Chyba każdy słyszał o Harrym, nawet osoby, które nie czytają. Pewnie większość oglądała filmy, reszta czytała książki.
Jednak Harry był tak okropną postacią, że aż nieprzyjemnie się to czyta. Zbyt przekonany o swojej wyższości chłopczyk. Jeśli Draco miał wszystkich denerwować, to autorce chyba coś nie wyszło!
Chłopiec odkrywa swoją przeszłość i nagle staje się kimś ważniejszym! Gdy trafił do Hogwartu to już w ogóle nie myślał o tym, co robi. Wręcz szukał śmierci na własną rękę!
Każdy miał go szanować, ze względu na to, że przeżył w starciu z Czarnym Panem. Straszny egoista. Kiedy Hermiona jeszcze myślała, to Harry z Ronem potrafili ją jeszcze wyśmiać.
4. Eva z "Gorączki".
I teraz posypią się ostre opinie.
Mamy do czynienia z Evą. Dziewczyna zostaje wylana dwa razy ze szkoły, ale mimo to cudem trafia do nowego liceum, w dodatku dla wybitnie uzdolnionych uczniów.
O najmłodszych lat jest mądrzejsza od przeciętnych dzieci i w dodatku jest hackerką
Brzmi to trochę jak typ "Mary Sue" (bohaterki idealnej, bardzo inteligentnej i w dodatku pięknej).
To chyba trochę za dużo, jak na jednego bohatera. Kto normalny przyjmuje do liceum dla uzdolnionych osób dziewczynę, która została dwa razy wyrzucona ze szkoły. Czy sam fakt, nie mówi od razu, jak ona się zachowuje? Jak traktuje szkołę i zajęcia?
Taka panna idealna. Ze wszystkich przedmiotów najlepsze oceny, umie złamać każdy system. Czy ona nie ma wad? To już gruba przesada.
To na dzisiaj tyle! Dziękuję, za dotrwanie do końca. Życzę miłego dnia. :)
Pewnie wiecie już po tytule, o czym będzie dzisiejszy post. :)
Jest wiele postaci dobrych postaci, świetnie wykreowanych i przy tym realistycznych. Jednak szczęście i radość nie trwają wiecznie.
W mojej karierze czytelniczej także nie było cały czas kolorowo. Dzisiaj przedstawię wam postacie, które najbardziej irytowały mnie w książkach młodzieżowych. Kolejność, w jakiej są przedstawione, jest przypadkowa.
1. Clary Fray z serii "Dary Anioła".
Mimo iż przeczytałam tylko dwie pierwsze części tej serii, to śmiało mogę stwierdzić, iż główna bohaterka jest okropna. Ta rudowłosa nastolatka zbyt często wykazywała się brakiem logiki w wypowiedziach i czynach. Robiła coś niebezpieczne, mając gdzieś skutki jakie pociąga za tym czynem. Cały czas inni musieli ją ratować, jednak ona uparcie trwała w przekonaniu, iż nadaje się na Nocnego Łowcę. I została nim, ot tak, po prostu. Owszem, pomysł na książkę był dobry, jednak Clary skutecznie zepsuła mi cieszenie się nią.
2. Julia z trylogii "Dotyk Julii".I teraz większość fanów pewnie mnie zamorduje za to, co napisałam. Pomysł na książkę był dobry, jednak główna bohaterka także nie umilała mi czytania.
Gdy w pierwszej części była jeszcze całkiem znośna, to w drugiej już nie mogłam z nią wytrzymać. Ale wszystko po kolei.
W "Dotyku Julii" dziewczyna jest wyprana prawie z chęci do życia, uważa siebie za potwora, tak jak jej wmawiali. Dla mnie na początku była po prostu nijaka.
W "Sekrecie Julii" zaczęła się rozkręcać. Jedyne, co według mnie potrafiła robić, to jedynie płakać i płakać. Nic poza tym. Nie umiała wziąć się w garść, łamała zasady, co prawie zawsze kończyło się szlochem. Naprawdę mocno mnie to denerwowało. Nie przyjemnie się czyta opowieść, gdzie bohaterka nic nie umie zrobić.
Po przeczytaniu drugiej części, straciłam te chęci do tej serii i nie zamierzam sięgać po kolejny tom i nowelkę.
3. Harry Potter z serii "Harry Potter".
Chyba każdy słyszał o Harrym, nawet osoby, które nie czytają. Pewnie większość oglądała filmy, reszta czytała książki.
Jednak Harry był tak okropną postacią, że aż nieprzyjemnie się to czyta. Zbyt przekonany o swojej wyższości chłopczyk. Jeśli Draco miał wszystkich denerwować, to autorce chyba coś nie wyszło!
Chłopiec odkrywa swoją przeszłość i nagle staje się kimś ważniejszym! Gdy trafił do Hogwartu to już w ogóle nie myślał o tym, co robi. Wręcz szukał śmierci na własną rękę!
Każdy miał go szanować, ze względu na to, że przeżył w starciu z Czarnym Panem. Straszny egoista. Kiedy Hermiona jeszcze myślała, to Harry z Ronem potrafili ją jeszcze wyśmiać.
4. Eva z "Gorączki".
I teraz posypią się ostre opinie.
Mamy do czynienia z Evą. Dziewczyna zostaje wylana dwa razy ze szkoły, ale mimo to cudem trafia do nowego liceum, w dodatku dla wybitnie uzdolnionych uczniów.
O najmłodszych lat jest mądrzejsza od przeciętnych dzieci i w dodatku jest hackerką
Brzmi to trochę jak typ "Mary Sue" (bohaterki idealnej, bardzo inteligentnej i w dodatku pięknej).
To chyba trochę za dużo, jak na jednego bohatera. Kto normalny przyjmuje do liceum dla uzdolnionych osób dziewczynę, która została dwa razy wyrzucona ze szkoły. Czy sam fakt, nie mówi od razu, jak ona się zachowuje? Jak traktuje szkołę i zajęcia?
Taka panna idealna. Ze wszystkich przedmiotów najlepsze oceny, umie złamać każdy system. Czy ona nie ma wad? To już gruba przesada.
To na dzisiaj tyle! Dziękuję, za dotrwanie do końca. Życzę miłego dnia. :)
wtorek, 14 marca 2017
RECENZJA KSIĄŻKI "KLEJNOT"
Otoczone oceanem miasto jest podzielone na pięć dzielnic. Najbiedniejszy, zewnętrzny krąg to Bagno. Centralny, zamieszkany przez elitę nosi miano "Klejnotu".
Violet- nasza główna bohaterka- jest od dwunastego roku życia szkolona na surogatkę dla arystokracji. Jednak u biednych dziewczyn szkolonych do tej roli nie brana jest pod uwagę tylko wiedza. Liczą się także umiejętności, zwane "Auguriami".
Dziewczyna porzuca swoje imię na rzecz numeru "197" i zostaje sprzedana Diuszesie Jeziora. Trafia do Klejnotu, do rezydencji arystokratki, jednak jest pozbawiona prawie wszystkich praw.
A w Klejnocie karą za nieposłuszeństwo jest śmierć.
Zacznijmy od oprawy graficznej. Z czym Wam się najpierw skojarzyła? Wiele osób porównuje ją do okładek z serii "Rywalki". Muszę się z tym zgodzić. Głównie to przyciągnęło moją uwagę na początku.
Na pewno pasuje do tytułu. Na okładce widnieje dziewczyna, która jest fragmentem diamentu. Reszta okładek także bardzo pasuje do tytułów.
Jednak najbardziej mi się podoba ta z części pierwszej i trzeciej. Druga wydaje mi się taka...hm...trochę wygląda jak bardziej "starsza" książka.
Skupmy się teraz na historii. Świat stworzony przez autorkę widać, że jest ciekawy i dobrze wykreowany, dopracowany solidnie. Jednak już wiele razy pojawiał się podobny motyw, na podział ludzi w jakiś "strefach", bądź też numerami (Przykład: Igrzyska Śmierci, Rywalki). Mimo to bardzo mi się przyjemnie to czytało i nie zwracałam uwagi na to podobieństwo.
Klejnot, to za to strefa, w której każdy chce być chociaż przez chwilę. No, prawie każdy, ale większość na pewno. No bo, kto nie śnił o byciu bogatym, znanym i przy tym szanowanym? Jednak tu tak nie jest. Arystokracja skrywa swoją mroczną stronę, o której wie mało kto. Są sadystyczni i brutalni. W większości bezuczuciowi, mieliby gdzieś twoje emocje.
Violet została pozbawiona jakichkolwiek praw. W niektórych momentach wręcz traktowano ją jak rzecz lub zwierze, niż człowieka. Przekonała się o tym na własnej skórze, czym grozi nieposłuszeństwo. Miała po prostu urodzić dziecko i umrzeć, takie było jej zadanie.
Jednak jeszcze bardziej nierealne były warunki tej ciąży [Ci, co czytali, to wiedzą].
Gorzej, niestety, zniosła to wszystko jej przyjaciółka. Traktowano ją jeszcze podlej, ponieważ sprzeciwiała się temu wszystkiemu. To było wręcz nieludzkie, co z nią robili.
Fabuła jest ciekawa i oryginalna. Nikt chyba dotąd poruszał temat surogatek, w dosyć takich "młodzieżowych" książkach.
Sądzę, że jest to dzieło dla trochę starszych czytelników. Pierwsze około sto stron, to po prostu przedstawienie świata, postaci i tak dalej. Kolejne strony, to już życie Violet w Klejnocie, jej losy.
W niektórych momentach, owszem,książka była przewidywalna. Jednak ja nie zwracałam na to uwagi. Przyjemnie się to czytało, język był prosty do odbioru, więc łatwo się to odbierało.
Violet nie była jakoś bardzo denerwująca, dla mnie była taka dosyć neutralna. W pewnych momentach nie rozumiałam jednak decyzji, które podejmowała.
Reszta bohaterów także jest "okay". Nie byli jacyś najlepsi, jednak dało się czytać.
Podsumowując: "Klejnot" to dobra książka. Jak pisałam, jest lepszą opcją dla starszych czytelników, niż bardzo młodych uczniów. Jest fajna klimatem. Polecam, szczególnie dla osób, które uwielbiają arystokratyczne życie i klimaty "Rywalek".
Violet- nasza główna bohaterka- jest od dwunastego roku życia szkolona na surogatkę dla arystokracji. Jednak u biednych dziewczyn szkolonych do tej roli nie brana jest pod uwagę tylko wiedza. Liczą się także umiejętności, zwane "Auguriami".
Dziewczyna porzuca swoje imię na rzecz numeru "197" i zostaje sprzedana Diuszesie Jeziora. Trafia do Klejnotu, do rezydencji arystokratki, jednak jest pozbawiona prawie wszystkich praw.
A w Klejnocie karą za nieposłuszeństwo jest śmierć.
Zacznijmy od oprawy graficznej. Z czym Wam się najpierw skojarzyła? Wiele osób porównuje ją do okładek z serii "Rywalki". Muszę się z tym zgodzić. Głównie to przyciągnęło moją uwagę na początku.
Na pewno pasuje do tytułu. Na okładce widnieje dziewczyna, która jest fragmentem diamentu. Reszta okładek także bardzo pasuje do tytułów.Jednak najbardziej mi się podoba ta z części pierwszej i trzeciej. Druga wydaje mi się taka...hm...trochę wygląda jak bardziej "starsza" książka.
Skupmy się teraz na historii. Świat stworzony przez autorkę widać, że jest ciekawy i dobrze wykreowany, dopracowany solidnie. Jednak już wiele razy pojawiał się podobny motyw, na podział ludzi w jakiś "strefach", bądź też numerami (Przykład: Igrzyska Śmierci, Rywalki). Mimo to bardzo mi się przyjemnie to czytało i nie zwracałam uwagi na to podobieństwo.
Klejnot, to za to strefa, w której każdy chce być chociaż przez chwilę. No, prawie każdy, ale większość na pewno. No bo, kto nie śnił o byciu bogatym, znanym i przy tym szanowanym? Jednak tu tak nie jest. Arystokracja skrywa swoją mroczną stronę, o której wie mało kto. Są sadystyczni i brutalni. W większości bezuczuciowi, mieliby gdzieś twoje emocje.
Violet została pozbawiona jakichkolwiek praw. W niektórych momentach wręcz traktowano ją jak rzecz lub zwierze, niż człowieka. Przekonała się o tym na własnej skórze, czym grozi nieposłuszeństwo. Miała po prostu urodzić dziecko i umrzeć, takie było jej zadanie.
Jednak jeszcze bardziej nierealne były warunki tej ciąży [Ci, co czytali, to wiedzą].
Gorzej, niestety, zniosła to wszystko jej przyjaciółka. Traktowano ją jeszcze podlej, ponieważ sprzeciwiała się temu wszystkiemu. To było wręcz nieludzkie, co z nią robili.
Fabuła jest ciekawa i oryginalna. Nikt chyba dotąd poruszał temat surogatek, w dosyć takich "młodzieżowych" książkach.
Sądzę, że jest to dzieło dla trochę starszych czytelników. Pierwsze około sto stron, to po prostu przedstawienie świata, postaci i tak dalej. Kolejne strony, to już życie Violet w Klejnocie, jej losy.
W niektórych momentach, owszem,książka była przewidywalna. Jednak ja nie zwracałam na to uwagi. Przyjemnie się to czytało, język był prosty do odbioru, więc łatwo się to odbierało.
Violet nie była jakoś bardzo denerwująca, dla mnie była taka dosyć neutralna. W pewnych momentach nie rozumiałam jednak decyzji, które podejmowała.
Reszta bohaterów także jest "okay". Nie byli jacyś najlepsi, jednak dało się czytać.
Podsumowując: "Klejnot" to dobra książka. Jak pisałam, jest lepszą opcją dla starszych czytelników, niż bardzo młodych uczniów. Jest fajna klimatem. Polecam, szczególnie dla osób, które uwielbiają arystokratyczne życie i klimaty "Rywalek".
Subskrybuj:
Posty (Atom)









