Violet- nasza główna bohaterka- jest od dwunastego roku życia szkolona na surogatkę dla arystokracji. Jednak u biednych dziewczyn szkolonych do tej roli nie brana jest pod uwagę tylko wiedza. Liczą się także umiejętności, zwane "Auguriami".
Dziewczyna porzuca swoje imię na rzecz numeru "197" i zostaje sprzedana Diuszesie Jeziora. Trafia do Klejnotu, do rezydencji arystokratki, jednak jest pozbawiona prawie wszystkich praw.
A w Klejnocie karą za nieposłuszeństwo jest śmierć.
Zacznijmy od oprawy graficznej. Z czym Wam się najpierw skojarzyła? Wiele osób porównuje ją do okładek z serii "Rywalki". Muszę się z tym zgodzić. Głównie to przyciągnęło moją uwagę na początku.
Na pewno pasuje do tytułu. Na okładce widnieje dziewczyna, która jest fragmentem diamentu. Reszta okładek także bardzo pasuje do tytułów.Jednak najbardziej mi się podoba ta z części pierwszej i trzeciej. Druga wydaje mi się taka...hm...trochę wygląda jak bardziej "starsza" książka.
Skupmy się teraz na historii. Świat stworzony przez autorkę widać, że jest ciekawy i dobrze wykreowany, dopracowany solidnie. Jednak już wiele razy pojawiał się podobny motyw, na podział ludzi w jakiś "strefach", bądź też numerami (Przykład: Igrzyska Śmierci, Rywalki). Mimo to bardzo mi się przyjemnie to czytało i nie zwracałam uwagi na to podobieństwo.
Klejnot, to za to strefa, w której każdy chce być chociaż przez chwilę. No, prawie każdy, ale większość na pewno. No bo, kto nie śnił o byciu bogatym, znanym i przy tym szanowanym? Jednak tu tak nie jest. Arystokracja skrywa swoją mroczną stronę, o której wie mało kto. Są sadystyczni i brutalni. W większości bezuczuciowi, mieliby gdzieś twoje emocje.
Violet została pozbawiona jakichkolwiek praw. W niektórych momentach wręcz traktowano ją jak rzecz lub zwierze, niż człowieka. Przekonała się o tym na własnej skórze, czym grozi nieposłuszeństwo. Miała po prostu urodzić dziecko i umrzeć, takie było jej zadanie.
Jednak jeszcze bardziej nierealne były warunki tej ciąży [Ci, co czytali, to wiedzą].
Gorzej, niestety, zniosła to wszystko jej przyjaciółka. Traktowano ją jeszcze podlej, ponieważ sprzeciwiała się temu wszystkiemu. To było wręcz nieludzkie, co z nią robili.
Fabuła jest ciekawa i oryginalna. Nikt chyba dotąd poruszał temat surogatek, w dosyć takich "młodzieżowych" książkach.
Sądzę, że jest to dzieło dla trochę starszych czytelników. Pierwsze około sto stron, to po prostu przedstawienie świata, postaci i tak dalej. Kolejne strony, to już życie Violet w Klejnocie, jej losy.
W niektórych momentach, owszem,książka była przewidywalna. Jednak ja nie zwracałam na to uwagi. Przyjemnie się to czytało, język był prosty do odbioru, więc łatwo się to odbierało.
Violet nie była jakoś bardzo denerwująca, dla mnie była taka dosyć neutralna. W pewnych momentach nie rozumiałam jednak decyzji, które podejmowała.
Reszta bohaterów także jest "okay". Nie byli jacyś najlepsi, jednak dało się czytać.
Podsumowując: "Klejnot" to dobra książka. Jak pisałam, jest lepszą opcją dla starszych czytelników, niż bardzo młodych uczniów. Jest fajna klimatem. Polecam, szczególnie dla osób, które uwielbiają arystokratyczne życie i klimaty "Rywalek".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz