poniedziałek, 20 marca 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "SYRENA"

Witam! Dzisiaj zajmiemy się recenzją książki "Syrena" Kiery Cass.
Opowieść, jak można wywnioskować, skupia się na syrenach. W 1921 roku ginie osiemnastoletnia dziewczyna, o imieniu Kahlen. Jednak dostaje od losu drugą szansę i zostaje wybrana przez Matkę Ocean na syrenę. Od tej pory musi być posłuszna jej rozkazom. Jej głos odbiera rozsądek i budzi chęć rzucenia się w morską toń. Akinli- to za to człowiek, w którym się zakochała. Jednak ich miłość, jest narażona na wiele niebezpieczeństw.
Powiem szczerze, bardzo fajnie przedstawiono tu syreny. Bardziej jako niebezpieczne i zdolne do zabijania istoty, niżeli słodkie i powabne dziewczęta. Owszem, są piękne, ale przede wszystkim ich celem jest mordowanie. Nie mają rybich ogonów i nie mieszkają pod wodą. Noszą powabne sukienki i mieszkają wśród ludzi.
To była ciekawa koncepcja ze strony autorki. Potem jednak jest mniej kolorowo. Według mnie autorka ma ciężki styl pisania. Strasznie męczyłam się nad czytaniem jej dzieła. Wszystko było dokładnie opisywane.
Sama książka była na początku ciekawa. Potem coraz bardziej wydawało mi się, że czytam "Małą Syrenkę", tylko bardziej nowoczesną. Jest prawie ten sam schemat.
Jeśli chcecie romansu, to trochę na niego poczekacie. Musi minąć trochę czasu, zanim się pojawi. Mówiąc "trochę", mam na myśli "Wiele". Jest to  dosyć lekka książka na raz, która za wiele do życia nie wniesie. Polecam, gdy macie ochotę się odstresować. :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz